header image
 

Pokuta

Pokuta - przemyślane i dojrzałe dzieło o “brutalnie” przerwanym uczuciu, którego powodem było niedomówienie i - jak widz sam może wywnioskować - chore ambicje zbyt ambitnej dziewczynki. Film poruszający, zobrazowany bardzo dobrą muzyką, która nominowana była do Oscara. Całość kompozycji przypomina troszkę lekturę szkolną pokroju “Lalki” - dwa wątki splecione w jedną całość, nieszczęśliwa miłość… Ogląda się dobrze, oraz co równie ważne - pozostawia dobre wrażenie nasycenia się tematem filmu. 9/10

1900: Człowiek legenda

La Leggenda del pianista sull’oceano. Ciekawie rysuje się historia, dzięki której postanowiłem sobie “tak! zobaczę ten film!”. A zaczęło się od zniewalającego soundtrack’u, którego autorem jest Ennio Morricone. Nigdy nie miałem okazji przekonać się o jego geniuszu, a i nigdy jego styl twórczości do mnie nie przemawiał. Kiedy jednak usłyszałem utwór #23 - “Playing love” wiedziałem, że tą legendę będę musiał nie tylko usłyszeć ale i zobaczyć. Film trwa długo, bo aż 2h 44min, ale mimo to - nie nudzi, a wręcz przeciwnie - budzi wiele emocji, które nie pozwalają nawet na wciśnięcie klawisza “przesuń o 5sek w przód” w chwili gdy film zdaje się dłużyć. Zdaje się. Bo wcale taki nie jest. Obok pięknej historii pana 1900 odczytać można wiele pobocznych wątków zawartych w dialogach pomiędzy bohaterami czy w monologach 1900. Większość z nich dotyczy ontologii, ale są to tematy najzupełniej rzadko poruszane, przez co ciekawe! Niesamowite jak czyimś światem może być wyłącznie coś czego koniec jest tuż tuż - dosłownie namacalny! Serdecznie polecam ten tytuł, bo zasługuje on na miano arcydzieła! 10/10

Tytuł zachęcił mnie do sporządzenia kilu refleksji - już niebawem…

The Mist

Mgła - zbyt długie ujęcia, nudy, jakaś pierdoląca pojebstwa stara kurwa, durni ludzi, pojebani amerykanie i kompletnie zmarnowany potencjał książki Stephena Kinga. Jeśli oglądałbym to w kinie - to byłby pierwszy film, z którego bym wyszedł! 0/10 Jestem wręcz wqrwny, że w ogóle to włączyłem. OMG. n/c

OK - na spokojnie. Sam scenariusz miał duży potencjał. Wykonanie zostało spaprane niestety. Osoby, które tworzyły bohaterów filmu zdecydowanie pochwalić mogą się kompletnym bezguściem i brakiem wyczucia na “przegięcie”.

You Can Dance II

No to została mi tylko Aneta Gąsiewicz. Jednak po Buenos gorąco kibicuję również Żanecie Majcher! Życzę powodzenia.

500km by XtC3

Już z pewnością ponad 500km na nowym rowerze (udokumentowane 438 :P), warto więc krótko napisać jak sprawuje się sprzęt.

Rama Giant AluxX Butted 6061 FluidForm zdecydowanie jest ramą wyścigową o mocno zjazdowej geometrii. Przy konfiguracji siodełka na wysokości równej z wysokością mostka nie ma najmniejszego problemu z zahaczaniem o niego podczas zjazdu. Rama opisywana jako 18,5″ wydaje się jednak odrobinę za mała dla mnie (178cm). Jedyny minus jaki zaobserwowałem to nie najlepszy projekt dolnego widelca tylnego koła… Otóż największy blat korby jest zdecydowanie zbyt blisko ramy - każdorazowe spadnięcie łańcucha z 3-ki wiąże się z mechanicznym uszkodzeniem aluminiowej konstrukcji!

Amortyzator Rock Shox Tora 302 U-Turn czyli Tora bez wodotrysków tj. Motion Control i ze sprężyną. Do plusów zdecydowanie należy sztywność i charakterystyka ugięcia. Sprężyna rozpoczyna pracę już na małych uskokach przez co bardzo wygodnie jeździ się po naszych polskich drogach :P czy oczywiście szutrze oraz ubitej nawierzchni z wystającymi kamieniami, których nie zdążymy ominąć. Z ramą o zjazdowej geometrii i mocnym nachyleniu 80mm może wydać się odrobinę za mało. Nie miałem jeszcze jednak okazji sprawdzić jakości amortyzacji przy dużych prędkościach na suche, kamienistej nawierzchni. Już niebawem, nie mogę się doczekać! ^^

Zestaw przerzutek Shimano Deore + Deore XT - brak większych zastrzeżeń. Przerzutki działają szybko, przednia bezproblemowo wertuje między blatami, tylna równie sprawnie. Co do XT z tyłu - mogłaby być odrobinę szybsza, a i sprężyna mocniej naciągać łańcuch, któremu często zbyt dużo luzu. Bez osłony na ramę się nie obyło.

Manetki Shimano Deore - przypuszczam, że są też odpowiedzialne za w/w prędkość zmiany biegów. Z chęcią wymienię na wersję XT jak tylko znajdę fundusze. Przy okazji zyskam na wadze.

Hamulce Avid Juicy Three sprawują się bardzo dobrze dopóki tarcze nie zostaną zasyfione przez suchy pyłek. Mimo technologii CleanSweep na hamulce duży wpływ mają warunki atmosferyczne - w mokrych warunkach aż strach naciskać klamkę. Sama konstrukcja jest wyśmienita - klamki są twarde i zdecydowanie czuć granicę, w której okładzina zaczyna przylegać do tarczy. Moc tych hamulców to jeden z największych atutów. Często jednak przez tą moc ciężko jest zahamować nie blokując koła - w szczególności tylnego. Na asfalcie stanowcze wciśnięcie lewej klamki powoduje przy mojej wadze (64kg) podniesienie tylnego koła. Przy odpowiednim czyszczeniu tarcz po myciu rowera (wtedy zawsze zbiera się na tarczach syf z ramy, napędu…) hamulce sprawują się znakomicie i zawsze można na nich polegać w ten sam sposób.

Kaseta SRAM PG950 i łańcuch Shimano HG73 to całkiem dobry zestaw, po którym nie widać jak na razie oznak użytkowania. Na kasecie brak nawet zadrapań, łańcuch nie wydaje się naciągnięty, choć brud zebrany na nim przez mokre zimę i wiosnę ma wpływ na smooth pracę.

Korba Race Face Ride XC - czarna farba mocno się już starła i tyle.

Support Race Face SRX - w niedługim czasie rozbiorę support w celu konserwacji przed wodą i brudem. Nie czuć po 500km żadnych skoków, przeskoków ani trzasków. Oby tak dalej.

Pedały Shimano PD-M540 - SPD to cudna rzecz. ^^ Po 500km nie trudno docenić zalet jakie ze sobą niosą te pedały. Od strony technicznej - działają delikatnie, zero luzów, mocno się brudzą błotem, ale to nie przeszkadza w ich pracy.

Obręcze Alex DP-17 - mówi się, że są wytrzymałymi obręczami. Hmm… przy mojej wadze obręcz tylną pokrzywiłem po może 200km - chyba drugiej ostrzejszej jeździe. Zaczynam się bać co będzie dalej. :P Ewentualnie kupię Mavica X717. ;)

Piasty Formula DC21/22 - nie można narzekać. Bardzo dobrze uszczelnione, pracują wyśmienicie - żadnych przeskoków.

Kenda Kharisma II to największy znak zapytania. :P Kevlarowe opony kosztujące majątek charakteryzują się małymi oporami tarcia na drogach utwardzonych, stosunkowo dobrą przyczepnością na śliskich nawierzchniach - nawet błocie, szybkim czyszczeniem od tegoż błota i odrobinę za małą przyczepnością przy mocnych nachyłach na sypkich nawierzchniach. Jak na razie więcej przejechałem na nich w mokrych warunkach - nadejdzie lato - sprawdzimy na sucho - dosłownie. Spory bieżnik wolno się ściera. Jak na razie 8/10!

Zestaw kierownica, mostek, sztyca Giant A3 - chyba o niczym prócz wadze mówić nie można - tej jednak nie mierzyłem. Przypuszczam, że nic sie nie złamie. ;)

Siodło WTB Silverado - twarde, ale na dłuższe trasy bardzo ergonomiczne i wygodne! Nie straszne otarcia!

Giant XtC3 Disc

Jumper

Jumper - a to ciekawy film. ^^ Oryginalny pomysł (i jakże przypominający czasy Dragon Ball’a!) na scenariusz do filmu sensacyjnego czy też sci-fi… Ciężko ten obraz zaklasyfikować do jednej kategorii. Nie sposób pominąć w krótkim opisie filmu efektów (znakomitych) i słodziutkiej roli Rachel Bilson (przeurocza). Ach te ciemnookie… Swoją drogą ciekawie musiało się montować film, w którym akcja przenosi się w ciągu ułamka sekundy o tysiące kilometrów - aż czasami ciężko się połapać. xD Ogólnie pozytywnie, ale mało przekonywająco. 6.5/10

Step Ups

Step Up - mały refresh z perspektywy dnia dzisiejszego i The Streets. Tyler ma bardzo specyficzny styl tańca (co zresztą w drugiej części też pokazał), który pierwszą część uczynił wyjątkową. Zresztą Step Up’y cenię sobie o tyle, że osobniki w nim grające to “normalni” ludzie, którzy tańczą, a nie zawodowi aktorzy (tj. ‘Honey’). Ciężko cokolwiek więcej napisać. Choreografii i układów tanecznych nie sposób porównać, bo jednak The Streets to typowy New Style; na pierwszą część zdecydowanie oddziaływał także modern, jazz czy nawet - serio - sam balet. Hmm,,, soundtrack z drugiej części może istnieć jako samoistna składanka, ost z części pierwszej nie jest tak dobry bez obrazu. Tyle.

Filmy, filmy…

Vexille - trójwymiarowa japońska propozycja która przenosi nas w postmodernistyczny (kocham to słowo ^^) świat przyszłości z roku 2077 kiedy to automatyka i robotyka osiągnęły zadowalający poziom, by przenieść wynalezione technologie na ludzkie ciało. Cieszę się, że w wypadku Vexille zabrakło A.I. Od strony technicznej należy się plus za oprawę muzyczną, której sporą część stworzył Paul Oakenfold; natomiast minus za grafikę - dane było nam widywać już o wiele lepiej stworzone postaci, ich animacje, lokacje czy efekty fizyczne. Ino ogień wygląda po raz pierwszy faktycznie jak ogień. ;) Sama fabuła zbyt banalna by mogła wciągnąć bez reszty; jedyny element, dla którego może wydać się ciekawa to tajemnica kryjąca się pod elektro-magnetyczną barierą Kraju Kwitnącej Wiśni. Lubię animacje, które nie są Shrekiem czy innym żałosnym Ratatuj - szczególnie jeśli pochodzą z kraju, w którym narodziło się anime na skalę obrazu pełnometrażowego. Ocena 7/10.

Save The Last Dance - połączenie baletu i hip-hopu w tańcu? Skąd my to znamy? Albo raczej skąd zna to Step Up? No z “W Rytmie Hip-Hopu” właśnie. Mam tylko dziwne wrażenie, że pierwowzór wygląda gorzej. Film z 2001 opowiada raczej o prowincjonalnym tańcu w rytmie hip-hopu niż prawdziwym New Style. Za dużo wątków miłosnych (ZNÓÓÓÓÓÓÓW!), za mało gracji. 5/10

Stomp The Yard - początek zdecydowanie świetny. Odmiana New Style’u wykorzystywana w Battles bez wątpienia wygląda świetnie i jest ciekawą odmianę, którą ciężko wykorzystać w innym niż Battle stylu. Śmieszne bractwa, które konkurują ze sobą śmiesznym stepowaniem to w wypadku tego filmu plus. A stepowanie i taniec ulicy to - jak widać na tym przykładzie - dobre połączenie… o dziwo?! 7/10

You Can Dance II

No to zaczynamy. Na wstępie - faworyci z team-36 Buenos:

Aneta Gąsiewicz

Rafał Szostok

Grzegorz Moczko

kinOFFteka

Serwis onet.pl, który wraz z Telewizją KINOPOLSKA postanowił udostępnić w sieci kilkanaście tworów kina niezależnego, trafił w dziesiątkę. Szczególnie jeśli chodzi o ludzi, którzy kochają kino… albo raczej wyświetlane w nim obrazy. Również te obrazy, które niestety mało wspólnego mają z ‘kinem’ samym w sobie jako budynkiem. W sporej większości dzieła krótkometrażowe bardzo często stanowią cenną odskocznię od komercyjnych chłamów jakie serwują nam największe wytwórnie świata. Kilka z nich jest naprawdę godna polecenia…

Latarnik - w tworzeniu tego filmu udział wzięło sporo gwiazd polskiego kina takich jak Marek Kondrat i Dariusz Basiński, którego znamy z kabaretu Mumio. Z pozoru historia abstrakcyjna, ale prawdopodobna wydaje się bardzo zabawna. Po dłuższym jednak zastanowieniu rodzi się pytanie: dlaczego?

Próba mikrofonu - historia pseudopoety-nieudacznika, który pracuje w kasie biletowej PKP. Bujna wyobraźnia artysty rodzi obrazy będące odzwierciedleniem marzeń składujących się w głowie naszego głównego bohatera. Historia dążenia do postawionych sobie celów i braku możliwości ich realizacji.

4play - Gra Wstępna - pełna erotyzmu opowieść o dominacji mężczyzn w świecie perswazji i mafii. ^^

Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe - jeśli ktoś nas uderzy w policzek wcale nie należy nadstawiać drugiego. Trzeba oddać. ;]

Uciec stąd - najdłuższy bo liczący aż 55min film będący historią chłopaka z osiedla skejtów, który po otrzymaniu wizy chce jak najszybciej uciec ze swojego miasta i kraju w poszukiwaniu lepszego życia. Niespodziewanie jednak zaczyna interesować się nim policja - szczególnie inspektor z wydziału narkotyków, który mocno miesza w planach chłopaka.

Amaurosis - “Poetycka etiuda o młodej malarce tracącej wzrok.” To zdanie doskonale opisuje ten obraz. Amaurosis to z greckiego w terminologii medycznej - ślepota. Jeden z piękniejszych obrazów jakie dane mi było widzieć w off’ie.

c.d.n.