10.000BC

10.000BC czyli co tam w prehistorii piszczy. Będzie krótko, bo godzina późna. Podróż na koniec świata okupiona walką w imię miłości. Brzmi mocno hollywoodzko, ale tym razem w odrobinę inny sposób. Piękne obrazy, nieznany nam świat tak bliski, a jednocześnie nigdy już nie osiągalny. Poruszające sceny i motyw sprzeciwienia się losowi, pokonania fatum. Pełen niedorzeczności film o zabobonach? Czyli wszystko na swoim miejscu! Ale jakoś tak realistycznie w tej fantazji… i przyjemnie. “Niektórzy mówią, że przybyli z gwiazd. Inni wierzą, że przylecieli zza Wielkiej Wody, kiedy ich kraina zatonęła.” Nawet teoria z UFO i Atlantydą się zgadza! Aktorstwo-amatorstwo na zadziwiająco profesjonalnym poziomie. 8/10 bo źle nie było, a zdanie “wielce krytyków” preferuję mieć szeroko W DUPIE! Także polecam!

~ - autor: mortess w dniu 23 maj 2008.

Dodaj komentarz